Strona główna Rada fundacji Zarząd fundacji Kontakt
STATUT

AKTUALNOŚCI



EDUKACJA

KONFERENCJA KARDIOLOGICZNA

PROJEKT EURO-OPIEKA

SYMPATYCY

PODARUJ 1%

DZIAŁANIA FUNDACJI

ZDROWO ŻYJ!

PRACA LEKARZY Z SCCS

MATERIAŁY REKLAMOWE

PARKING FUNDACJI

GALERIA






25.02.2011
Gazeta Wyborcza-Katowice - Jak żyć po zawale serca?


ROZMOWA z profesorem Lechem Polońskim

Judyta Watoła: Wielki postęp w kardiologii sprawił, że trzy czwarte chorych z zawałem serca trafia na zabieg balonikowania, podczas którego zatkane przez zawał tętnice są udrażniane. Dzięki temu pacjenci mają duże szanse na to, by mimo zawału wrócić do normalnego życia.

PROF. LECH POLOŃSKI, WOJEWÓDZKI KONSULANT W DZIEDZINIE KARDIOLOGII, KIERUNEK III KLINIKI KARDIOLOGII W ŚLĄSKIM CENTRUM CHORÓB SERCA W ZABRZU:

- Pracownie kardiologiczne mają dyżury zawałowe przez 24 godziny na dobę, ale to za mało. Nadal szwankują inne elementy. Wciąż dochodzi do sytuacji, w których pogotowie zamiast wieźć pacjenta wprost na dyżur zawałowy, wiezie go do szpitala , gdzie nie ma w ogóle kardiologii. Wciąż też sami pacjenci zbyt późno dzwonią na pogotowie. Robią tak, bo nie są pewni, czy to akurat zawał.

Otwieraliśmy naszą akcję opowieściami pacjentów. Jeden z nich, lekarz, przyznał, że bolało go, ale nie zrezygnował z podróży autem z Budapesztu do Bielska-Białej...

- Objawy zawału mogą być różne, nie musi to być tylko ból w klatce piersiowej, stąd możliwość błędnej diagnozy i niepewność. Lepiej się jednak pomylić i wezwać pogotowie, niż tego zaniechać. Te godziny, podczas których zwlekamy z wezwaniem pomocy w razie zawału, mogą się przełożyć na kilka lat mniej życia po nim. Im szybciej bowiem kardiolodzy udrożnią zatkaną tętnicę, tym mniejsza część serca będzie uszkodzona.

W szpitalach z powodu zawału śmiertelność jest dziś dwukrotnie niższa niż jeszcze dekadę temu, ale gra o życie nie kończy się z momentem wypisania do domu.

- Przeciwnie, to - jak napisaliśmy wczoraj - dopiero początek. Różnica polega na tym, że w szpitalu większość zadań należy do lekarzy, w domu do samego pacjenta. Możemy mu skuteczniej niż kiedyś pomóc. Wychodzi bardzo dokładnie zdiagnozowany. Oceniamy, jaki tryb rehabilitacji będzie dla niego najlepszy, czy nie ma upośledzenia funkcji nerek, które może potem rzutować także na wydolność serca, w jakim stopniu jest obciążony cukrzycą.

Na ile ta wiedza może pacjentowi pomóc?

- Mógłbym żartem powiedzieć, że jeśli weźmie ją sobie do serca, bardzo temu sercu to pomoże. Jeśli nie będzie pilnował poziomu cukru, rozwijać się będzie u niego dalej miażdżyca. Jeśli nie będzie pilnował nerek, grozi mu anemia. Przy tej chorobie spada liczba czerwonych krwinek, a co za tym idzie - mniej tlenu dostarcza się mięśniom, w tym sercu. Pacjent jest senny, osłabiony, a jego serce coraz słabsze.

Co więc powinien robić?

- Regularnie - raz na trzy, cztery miesiące - badać krew. Ta wskazówka dotyczy także pacjentów obciążonych chorobą wrzodową żołądka. Zażywana po zawale aspiryna wzmaga ryzyko krwotoków, a także mniejszych, niezauważalnych często przez chorych krwawień z przewodu pokarmowego.

Są na to tabletki?

- Tabletek jest wiele, ale nie można wierzyć w ich magiczną moc, jak wielu z nas by chciało. Żadna tabletka się za nas nie zbada, żadna nie rzuci za nas palenia, nie odchudzi się za nas ani nie przejedzie na rowerze. To wszystko musimy robić sami. To rada dla wszystkich, bo odpowiedź na pytanie, jak żyć po zawale serca, w dużej mierze zależy od tego, jak żyliśmy przed nim. Palenie papierosów, otyłość, cukrzyca i unikanie jakiejkolwiek aktywności fizycznej z jednej strony wzmaga ryzyko zawału, z drugiej daje gorsze rokowanie po nim.